A może przemeblować edukację?

kw. 13, 2021 | Edukacja, Metody

A może przemeblować edukację?

 

Zanim zacznę, kilka słów wyjaśnienia. Koncept, który tu przedstawiam, w głównej mierze dotyczy obszaru zdobywania wiedzy. Nie skupiam się tu na atmosferze, relacjach międzyludzkich, dodatkowych kompetencjach, które powinna kształcić szkoła. Są to równie ważne aspekty w edukacji, i w innych artykułach dotykam również tych tematów i koncepcji przemeblowań w tych obszarach.

 

A jaka mogłaby być ta edukacja?

 

Dzieci i młodzież zanurzają się coraz częściej w grach, zdobywaniu expa i levelowaniu. Czyli doświadczają w grach tego, co istotne jest w prawdziwym życiu.

 

My też chcąc zdobywać kolejne szczyty w karierze zawodowej, w życiu osobistym i rodzinnym – zdobywamy expa i wbijamy kolejne levele. Chociaż… nie wszyscy i nie zawsze.

 

Ale dla tych, którzy rozumieją tę mechanikę w grach, łatwe do zrozumienia byłoby przełożenie tych zasad na prawdziwe życie. I proszę mi wybaczyć takie boomerskie podejście, że gry to życie nieprawdziwe😉 Wiem, że jest wiele takich osób, które by się z tym nie zgodziły.

 

Edukacja dziś jest uporządkowana, usystematyzowana, zbiurokratyzowana i generalnie niedopasowana do tego co oczekują młodzi ludzie, rynek pracy i rozwijająca się cywilizacja.

 

Oczywiście jakieś zasady muszą obowiązywać. W grach przecież też jakieś są. Należy umieć się w tych zasadach znaleźć, zorientować się, które działania pozwolą nam rozwinąć postać, które są marnowaniem czasu i które są tylko luźną rozgrywką i raczej nie prowadzą nas po głównej ścieżce fabuły. Kurczę – jak w życiu.

 

Czy w szkolnictwie możemy wprowadzić jakieś podstawowe elementy, które pojawiają się w grach? Czy ich wprowadzenie podniosłoby motywację do nauki (wśród uczniów) i nauczania (wśród nauczycieli)?

 

Nie mam gotowych odpowiedzi. Natomiast doświadczenie, obserwacja gier RPG i MMORPG, a nawet badania wskazują, że wielość interakcji, dostępne różne ścieżki rozwoju, zdobywanie punktów doświadczenia za wykonywane misje i zadania, i wbijanie kolejnych leveli skutkuje pełnym zanurzeniem gracza w wykreowane uniwersum.

 

Gdy widzimy gracza zaangażowanego w rozgrywkę, to nie widzimy konieczności motywowania go, nie musimy mu mówić – „najpierw trochę poexp, a później możesz iść poczytać książkę”. Nie widzimy zjawiska prokrastynacji. Jak tylko ma możliwość to siada przed właściwym urządzeniem i zanurza się w walce o lepszy (ale nieprawdziwy) świat.

 

Jak te aspekty świata gier przełożyć na edukację?

 

Wyobraźmy sobie szkołę – np. liceum, w którym tak jak w tradycyjnej szkole wykładane/nauczane są standardowe przedmioty.

 

Nauczyciele nauczają tych przedmiotów na różnych poziomach zaawansowania – czyli dalej tak jak jest obecnie.
Organizowane są również co jakiś czas momenty kontrolne (dajmy na to – raz na semestr) mające na celu zbadanie na jakim poziomie uczniowie opanowali materiał. Jednocześnie są to sytuacje, w których uczniowie otrzymują informację zwrotną o swoich postępach.

 

Co w tym nowego? Nie za wiele. Trochę zmieńmy organizację pracy, trochę podejście m.in. do oceniania, i z nudnej i stresującej szkoły otrzymujemy gejmerskie uniwersum.

 

Co zmieniamy w edukacji?

Wyobraźmy sobie, że każdy uczeń rozpoczyna poznawanie materiału z konkretnego przedmiotu na poziomie pierwszym (1). W sumie poziomów byłoby osiem (8). Każdy semestr kończyłby się podsumowaniem i przy spełnieniu konkretnych warunków wskoczeniem na poziom (level) wyższy.

 

Punkty doświadczenia zdobywamy poprzez wykonywanie konkretnych misji i zadań – pisanie testów i realizowanie projektów. Nie ma ocen jest okazja do zdobycia punktów.

 

Np. z konkretnego przedmiotu w ciągu semestru można zdobyć 1000 punktów. Jeśli uczeń zdobędzie 800 punktów – wskakuje na wyższy level.

 

Jak pisałem wyżej punkty zdobywamy na testach i realizując projekty. Za każdym razem, wykonując pracę, dostajemy jakieś punkty.

 

Na koniec semestru każdy ma możliwość skorzystania z, nazwijmy to dzikiej karty, i może zmierzyć się z materiałem z minionego semestru. Jeśli uzyska wynik np. 80%, to wbija na wyższy poziom.

 

Co jeśli uczeń nie uzyska wymaganej liczby punktów? Nic – po prostu nie wskakuje na wyższy poziom. Kontynuuje naukę na dotychczasowym poziomie.

 

W ten sposób po czterech latach nauki w szkole średniej każdy uczeń kończy edukację na różnych poziomach. Np. z matmy na 5, z chemii na 7, z historii na 8 itd.

A to oznacza, że uczniowie nie funkcjonowaliby w ustalonych raz na cały cykl szkolny jednostkach klasowych. 

Każdy zdobywałby wiedzę na poziomie, który jest adekwatny do jego zainteresowań i czasu jaki chce poświęcić na daną dziedzinę nauki.

Jednocześnie uniknęlibyśmy przepychania na siłę do następnego rocznika osób, dla których dobrym rozwiązaniem byłoby ponowne przepracowanie dotychczasowego materiału.

Obecnie takim przepychaniem system oświatowy wyrządza młodym ludziom krzywdę. Przerzucanie ich do wyższych poziomów powoduje tylko frustrację i zagubienie w zbyt zaawansowanym materiale. 

Koncept jest na etapie tęgiego główkowania, no i jest czysto akademickim rozważaniem. Oczywiście jest pewna szansa na wdrożenie takiego pomysłu, ale nie w systemowej – publicznej szkole.

 

Musiałaby to być w pełni prywatna placówka – niepubliczne się nie kwalifikują ponieważ nadal podlegają kontroli kuratoryjnej.

 

Można by było realizować to „pod przykrywką” edukacji domowej. Może są też inne możliwości prawne. Jeśli ktoś się orientuje to chętnie takie poznam.

 

——————————————
Jeśli tekst zainspirował Cię do przemyśleń, może myślisz o wprowadzeniu jakichś modyfikacji lub ulepszeń do tego pomysłu – to dziel się śmiało.
Jeśli jedyne co przychodzi Ci do głowy to krytyka i hejt – to ić stont 😉

 

O mnie

O mnie

Cenię sobie mądrość, wiedzędoświadczenie. Ta pierwsza jest efektem połączenia dwóch kolejnych elementów. Do swoich "osiągnięć" w tych dziedzinach podchodzę z dużą ostrożnością. Wiem, że jeszcze długa droga przede mną, abym mógł podzielić się ze "światem" czymś co go wzbogaci. Jednak kroczę tą drogą konsekwentnie a o postępach opowiadam tutaj.

Możesz tu zostawić swojego mejla

O stronie

Teksty i treści pojawiające się na moim blogu są moimi osobistymi przemyśleniami, spisanymi doświadczeniami i lekturowymi inspiracjami. Chętnie i otwarcie się nimi dzielę z Wami, moimi wspaniałymi czytelnikami. Jeśli jednak przychodzisz tu trollować lub hejtować to wiedz, że spotkasz się z wszelkimi możliwymi krokami mającymi na celu ochronę komfortu czytelniczego wszystkich, którzy przychodzą tu dla własnego rozwoju, ciekawości czy kulturalnej dyskusji.

Share This

Podziel się tym wpisem!

Jeśli dotarłeś do końca to zakładam, że zainteresował Cię ten tekst. A skoro tak to może kogoś z Twoich znajomych też zainteresuje :)